Państwo tysiąca barw

Kiedy lądujemy w Tajlandii przede wszystkim dostrzegamy różnorodność barw i kolorów. Ten azjatycki kraj mieni się żółcią, czerwienią, błękitami i złoceniami. Mamy też poczucie ustawicznego ruchu, wręcz chaosu, którym charakteryzuje się tajska ulica. Zewsząd dochodzą zawołania ulicznych sprzedawców, zachwalających swój towar, czujemy zapach egzotycznych potraw, które bezpośrednio na ulicy przygotowują kucharze. Mijamy kolejne wycieczki turystów z najodleglejszych zakątków świata, mnichów w kolorowych szatach, ryksiarzy, którzy zachęcają do skorzystania z ich usług, kolorowe korowody kuglarzy, a dodatkowo z każdej strony spoglądają na nas posążki uśmiechniętego Buddy. Tajlandię nazywają „krainą uśmiechu”, bo ten uśmiech rzeczywiście nie schodzi z twarzy Tajów, których los przez wieki nie był przecież słoneczny. Filozofia wschodu uczy jednak, by nie przejmować się czasem teraźniejszym i wszystko przyjmować z optymizmem. Azjaci posiadają też umiejętność cieszenia się z drobiazgów i przyjmowania ze spokojem tego, czego nie można odmienić. Wyjeżdżając do Tajlandii będziemy mieli okazję spotkać kulturę zupełnie inną od europejskiej. Początkowe zdumienie nad odmiennością może się przekształcić w prawdziwy szacunek do tego kraju, który zbudował tak potężną i odmienna kulturę. Podczas krótkiego pobytu można jedynie doświadczyć jej ułamka, ale już on zachwyci.

Both comments and pings are currently closed.