Przygoda z last minute

Kto nie chciałby chociaż raz w życiu przeżyć przygody, wsiąść w pierwszy lepszy pociąg lub samolot i polecieć gdziekolwiek bez zastanowienia, dać się ponieść chwili. Chęć przeżycia przygody niestety jest zwykle niemożliwa do zrealizowania, a na marzeniach się kończy. Namiastką takiego zrywu mogą być wycieczki last minute. Są one przeciwieństwem oferty first minute i polegają one na tym, że nie planujemy ich z wielotygodniowym wyprzedzeniem, ale właśnie prawie, że wsiadamy do samolotu bez zastanowienia lecąc w siną dal. Niestety nie jest to w rzeczywistości aż tak romantyczne jak „wsiadanie do pociągu byle jakiego”, ale i tak decydowanie się na wyjazd w ciepłe kraje z dwudniowym wyprzedzeniem jest krokiem dość szalonym, co prawdopodobnie przyczynia się do wzrostu popularności tego typu wyjazdów na równi z ich niskimi cenami. Tego typu turystyka wiąże się zawsze z oszczędnościami, ale kto nie bierze pod uwagę czynnika przygody? Można przecież pójść do biura podróży, stanąć przed witryną na której prezentowane są wycieczki last minute i z zamkniętymi oczami którąś wylosować. Co roku można jeździć tam, gdzie zaprowadzi nas ślepy los. Pozostaje tylko zapłacić, spakować się, dobrze się wyspać i jakoś dojechać na lotnisko. Potem jest tylko relaks i wylegiwanie się na plaży albo zwiedzanie pięknych, egzotycznych zabytków.

Both comments and pings are currently closed.